a ty siej a nuż coś wyrośnie...

 "ogrodnictwo to prawdziwie optymistyczne działanie, bo zakłada istnienie przyszłości, w której te rośliny, warzywa czy drzewa będą rosły" Adam Frost & Harriet Gross

W tym wypadku zakładam, że nie będą, ale i tak zasiałem.. bardziej buraki, pietruszka, koper i rzodkiewki.. wszystko przeplatane w rzędach aksamitkami. W zeszłym roku niemal nic z tego nie wyszło - rzodkiewki wyrosły ale przez brak wody były praktycznie niejadalne. Kilka buraków wykiełkowało ale to dosłownie kilka sztuk na niezbyt długi rządek. Z pietruszki i kopru nie udało się praktycznie nic.  

Można powiedzieć, że dałem im szanse.. rowek pod wysiew zalałem wodą a potem podlałem dość solidnie całość konewką. Ziemia przed siewem wymieszana z azofoską - jeszcze trochę zostało z zeszłego roku. Między nimi zostało miejsce na posadzenie rozsady cukinii - ona w zeszłym roku udała się całkiem nieźle. Z pomidorów, po zeszłorocznej katastrofie chyba całkowicie zrezygnuje. 

Poza tym udało się całkiem sporo ogarnąć w ciągu jednego dnia, skosić trawę, wypielić i wyczyścić kilka grządek. Dzięki pomocy hydraulika udało się uruchomić szwankującą pompę dzięki czemu jest czym podlewać rośliny. 

Ale mimo wszystko nie mogę pozbyć się uczucia, że to w gruncie rzeczy kompletnie bez wartości. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

na łowy

słomiany wdowiec